Stoisz w sklepie przy dwóch zimówkach. Na jednej etykiecie widzisz 70 dB, na drugiej mniej, i zakładasz, że ta druga da ci ciszę w kabinie. Etykieta tego nie gwarantuje. Liczba decybeli opisuje hałas toczenia słyszany na zewnątrz auta, a nie to, co usłyszysz za kierownicą.
Co właściwie opisują decybele na etykiecie?
Przy ikonie głośnika masz dwie informacje: wartość w dB i literę klasy hałasu. Obie dotyczą zewnętrznego hałasu toczenia, czyli dźwięku opony słyszanego z zewnątrz pojazdu. Komisja Europejska wyraźnie oddziela ten parametr od hałasu, który trafia do kabiny.
Etykieta nie mierzy więc tego, co dociera do fotela kierowcy w konkretnym aucie. Z dwóch wartości obok siebie wyczytasz tylko, która opona według etykiety jest głośniejsza na zewnątrz. Nie wyczytasz, o ile ciszej zrobi się w twoim samochodzie.
Sam przy zakupie zimówek złapałem się na tym, że patrzę głównie na decybele, bo chciałem spokojniejszej jazdy w trasie. Dopiero później sprawdziłem, czego ta liczba naprawdę dotyczy. To informacja o hałasie dla otoczenia, a nie obietnica ciszy w środku.
Na zimówkach obok ikony głośnika może pojawić się symbol góry z trzema szczytami i płatkiem śniegu, czyli 3PMSF. To osobna informacja o osiągach w określonych surowych warunkach śnieżnych, a nie dodatek do oceny hałasu. Tak samo symbol lodu, który dotyczy szczególnych opon na bardzo zimne warunki.
Litera przy dystrybutorze to nie hamowanie
Drugie częste nieporozumienie dotyczy pola z ikoną dystrybutora paliwa. Klasa A–E opisuje tam opory toczenia, czyli energię potrzebną do ruchu pojazdu. A oznacza najwyższą efektywność paliwową, E najniższą. Z hamowaniem to pole nie ma nic wspólnego.
Przyczepność na mokrej nawierzchni ma osobną skalę, również od A do E. Tu A odpowiada najkrótszej drodze hamowania w porównaniu klas, a E najdłuższej. Opona może mieć A za paliwo i B na mokrym albo odwrotnie, dlatego nie ma sensu składać liter w jedną ocenę ogólną.
Żadna z tych liter nie da ci konkretnych liczb. Z klasy paliwowej nie wyliczysz litrów zaoszczędzonych w roku, bo zużycie zależy też od warunków jazdy, obciążenia i ciśnienia. Z klasy na mokrym nie wyliczysz, ile metrów krótsza będzie droga hamowania twojego auta.
C1 to nie jest klasa C
W opisie opony możesz trafić na oznaczenie C1, C2 albo C3. To nie ocena, tylko kategoria: C1 to opony do samochodów osobowych, C2 do lekkich pojazdów użytkowych, a C3 do ciężarówek i autobusów.
Litera C w polu efektywności paliwowej to coś zupełnie innego, czyli środek skali A–E. Kiedy przepisujesz dane z dwóch ofert, zapisuj pełną nazwę pola, a nie samą literę. Inaczej łatwo pomylić kategorię opony do osobówki z przeciętną oceną oporów toczenia.
Dwie opony na półce: jak je porównać w sklepie
Najpierw upewnij się, że obie mają ten sam rozmiar, indeks nośności i symbol prędkości, zgodne z wymaganiami twojego auta. Dopiero wtedy zestawiaj pola etykiety, każde osobno.
Weźmy umowny przykład, bez marek i modeli. Pierwsza opona ma klasę A za opory toczenia i B na mokrym. Druga ma odwrotnie: B za opory toczenia i A na mokrym. Obie mają klasę hałasu B i 70 dB.
Pierwsza wygrywa w polu paliwowym, druga w przyczepności na mokrym. Jednakowe 70 dB mówi tylko tyle, że według etykiety obie są równie głośne na zewnątrz. Nie mówi, że w kabinie zabrzmią identycznie, ani która będzie cichsza przy twoim fotelu.
Decyzja sprowadza się więc do tego, na czym bardziej ci zależy: na niższych oporach toczenia czy na krótszej drodze hamowania na mokrym. Jeśli cisza w środku jest dla ciebie ważna, szukaj materiałów, które rzeczywiście mierzą hałas w kabinie, bo z samej etykiety go nie wyczytasz.