Wystawiasz stary komplet zimówek. Odzywa się kupująca, obiecuje, że sama opłaci kuriera, i prosi o e-mail. Chwilę później ktoś dzwoni „z firmy kurierskiej” i chce numeru karty, kodu CVV oraz kodu z SMS-a. Rozłącz się. Żeby odebrać pieniądze za opony, nigdy nie podaje się danych karty. W Lublinie sprzedający stracił w ten sposób 1000 zł.
Gdy temperatura spada poniżej 7 stopni, kierowcy umawiają wymianę opon, a w ogłoszeniach przybywa kompletów do sprzedania. Dla oszustów to najlepszy moment w roku. Polują na obie strony transakcji: na tych, którzy szukają taniego ogumienia, i na tych, którzy chcą pozbyć się starego.
Jak działa numer „na kuriera”, gdy sprzedajesz opony
Scenariusz z Lublina jest prosty. Rzekoma kupująca pisze, że przesyłkę opłaci sama, i prosi sprzedającego o adres e-mail. Na skrzynkę trafia etykieta, która wygląda jak dokument firmy kurierskiej, ale jest podrobiona.
Potem dzwoni kobieta przedstawiająca się jako pracownica kuriera. Twierdzi, że „skrzynka odbiorcza” sprzedającego jest zablokowana i bez jej odblokowania pieniądze za towar nie dotrą. Do tego potrzebuje numeru karty, daty ważności i CVV. Mężczyzna podał wszystko, a na koniec przepisał jeszcze kod z SMS-a. Chwilę później nie miał dostępu do konta, a z rachunku zniknęło 1000 zł.
Kod z SMS-a, który przychodzi z banku, służy do potwierdzania operacji, a nie do przyjmowania wpłat. Kto go przekazuje obcej osobie, sam otwiera jej drzwi do konta.
Sygnały, że kupujący to oszust
- Kupujący nie pyta o stan opon, tylko od razu chce wysyłki i deklaruje, że sam zapłaci za kuriera.
- Rozmowa przenosi się z serwisu ogłoszeniowego na e-mail, WhatsApp albo Messengera.
- Dostajesz etykietę lub „potwierdzenie” od kuriera, o które wcale nie prosiłeś.
- Ktoś dzwoni z informacją o zablokowanej skrzynce, koncie albo płatności.
- Pada prośba o numer karty, datę ważności, CVV lub kod z SMS-a. To moment, w którym kończysz rozmowę.
Sam przy sprzedaży opon trzymam się jednej zasady: zapłata przelewem na mój numer konta albo gotówką przy odbiorze. Nikt nie ma prawa wymagać ode mnie niczego więcej.
Kupujesz zimówki? Link w komunikatorze to pułapka
W powiecie zgorzeleckim dwóch kierowców szukało w sieci opon zimowych. Jeden stracił 600 zł, drugi, 46-latek, aż 3000 zł. Opon żaden z nich nie zobaczył.
Ten schemat zaczyna się od wiadomości w komunikatorze, która udaje powiadomienie z serwisu ogłoszeniowego. Link prowadzi do strony skopiowanej z oryginału niemal co do piksela. Ofiara loguje się, wpisuje adres do wysyłki i płaci BLIK-iem. Po przelewie sprzedawca milknie, a potwierdzenia zakupu nie ma.
Nadkom. Agnieszka Goguł z policji w Zgorzelcu zwraca uwagę, że oszuści grają okazyjną ceną i pośpiechem, żeby kupujący wysłał pieniądze, zanim się zastanowi. Na co patrzeć:
- komplet nowych opon za połowę rynkowej ceny,
- naciski typu „decyduj teraz, bo mam innego chętnego”,
- link do płatności przysłany SMS-em, na WhatsAppie albo Messengerze zamiast zakupu w oficjalnej platformie,
- świeże konto sprzedawcy bez historii i z ubogim profilem.
Dlaczego tylu ludzi wciąż się nabiera?
Według sprawozdania Pełnomocnika Rządu do Spraw Cyberbezpieczeństwa zespoły CSIRT obsłużyły blisko 273 tys. incydentów, o 144,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Z danych SMSAPI wynika, że 40 proc. Polaków w ogóle nie sprawdza, kto do nich dzwoni ani kto wysłał maila. Visa ostrzega z kolei, że przestępcy sięgają po chatboty AI i klonowanie głosu, więc „pracownica kuriera” może brzmieć bardzo wiarygodnie.
Dane karty albo BLIK już poszły? Działaj od razu
- Zadzwoń do banku, zgłoś wyłudzenie i zablokuj kartę. Zapytaj, czy da się wstrzymać lub cofnąć transakcję.
- Jeśli straciłeś dostęp do bankowości, powiedz o tym konsultantowi na samym początku rozmowy.
- Zrób zrzuty ekranu ogłoszenia, rozmowy, fałszywej etykiety i potwierdzenia przelewu, zanim oszust usunie konto.
- Wydrukuj dowody i zgłoś przestępstwo na najbliższym komisariacie.