Jedziesz na groby w ten weekend, żeby ominąć tłok z 1 listopada? Policja wpadła na ten sam pomysł. Do niedzieli, 25 października, trwa akcja „Bezpieczny weekend”. Patrole stoją przy cmentarzach i na drogach dojazdowych, sprawdzają prędkość, trzeźwość i to, jak parkujesz, a w największym tłoku ruchem kieruje policjant.
Dlaczego kontrole zaczynają się tydzień przed Zniczem?
Od kilku lat jeżdżę na groby w ostatni weekend października. Parking pod cmentarzem nie przypomina wtedy pola bitwy, znicze kupuję bez kolejki, a nagrobek mogę spokojnie posprzątać. Ten sposób przestał jednak być tajemnicą i ruch przy cmentarzach rośnie na długo przed samym świętem.
Policja też to widzi, dlatego w dniach 23–25 października prowadzi działania kontrolno-prewencyjne pod nazwą „Bezpieczny weekend”. To jeszcze nie jest coroczna akcja „Znicz”, ale wprost się z nią łączy. Chodzi o tych, którzy wybierają się na cmentarz wcześniej, żeby uniknąć tłumów w dniu Wszystkich Świętych.
Gdzie stoją patrole i na co patrzą
Najwięcej funkcjonariuszy zobaczysz w okolicy cmentarzy i na drogach, które do nich prowadzą. Policjanci zapowiadają, że stawiają na bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu i płynny przejazd. Tam, gdzie robi się najciaśniej, ruchem kierują ręcznie. Wtedy liczy się to, co pokazuje policjant, a nie przyzwyczajenie z codziennej trasy.
W tym roku policja wymienia trzy rzeczy, na które patrzy szczególnie uważnie:
- Prędkość. Na trasach jeździ więcej patroli w nieoznakowanych radiowozach i z laserowymi miernikami prędkości, więc zwykłe auto za tobą może się okazać radiowozem.
- Trzeźwość. Wizyta na grobach często kończy się obiadem u rodziny. Jeśli przy stole pojawi się kieliszek, kluczyki przejmuje ktoś, kto nie pił.
- Parkowanie. Auto zostawione byle gdzie przy bramie cmentarza blokuje przejście pieszym i wyjazd innym kierowcom, a w tym roku policja wymienia je jednym tchem z prędkością i alkoholem.
To nie znaczy, że reszta przepisów przestaje obowiązywać. Funkcjonariusze zapowiadają, że zareagują na każde wykroczenie, które zauważą.
Ile kosztuje pośpiech w drodze na cmentarz?
Najdroższe jest przekroczenie prędkości o ponad 70 km/h. Mandat może wtedy sięgnąć 2,5 tys. zł. Jeśli kierowca wpadnie w ramach recydywy, kwota rośnie do 5 tys. zł.
Prawo jazdy traci się szybciej, niż wielu kierowców zakłada. Wystarczy jechać o ponad 50 km/h za szybko w obszarze zabudowanym albo na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza nim, żeby stracić uprawnienia na 3 miesiące. Sporo dojazdów do cmentarzy to właśnie takie wąskie trasy przez wsie i między nimi, więc kiedy goni czas, łatwo przekroczyć ten próg.
Z własnego doświadczenia wiem, że największa pokusa przychodzi w drodze powrotnej. Wszyscy są zmęczeni, w domu czeka obiad, a pusta droga kusi, żeby nadrobić stracone przy cmentarzu minuty. Właśnie wtedy najłatwiej przeoczyć patrol z laserem.
Pieszy bez odblasku też ryzykuje mandat
Akcja nie dotyczy tylko kierowców. Jeśli idziesz na cmentarz poboczem poza obszarem zabudowanym, policja przypomina o odblaskach. Ich brak może się skończyć mandatem. Ważniejsze jest jednak to, że po zmroku kierowca zauważa cię za późno.
W październiku ciemno robi się wcześnie, a wiele osób wraca z cmentarza dopiero po zapaleniu zniczy. Odblask przypięty do kurtki albo torby nic nie waży, więc noszę go przy sobie zawsze, gdy idę drogą bez chodnika.