Przekręcasz kluczyk, rozrusznik kręci równo i żwawo, a silnik nie łapie? Nie biegnij po kable do sąsiada. Rozruch z drugiego auta ma sens tylko wtedy, gdy rozrusznik obraca wolno, słychać szybkie klikanie albo przygasają kontrolki. Normalne kręcenie bez zapłonu to sygnał, że winny jest układ paliwowy, zapłonowy lub sterowanie silnika.
Wolno kręci czy normalnie? Od tego zależy, czy kable pomogą
Słaby akumulator zdradza się dość wyraźnie. Rozrusznik obraca silnik ospale, jakby z wysiłkiem, kontrolki na desce przygasają przy próbie rozruchu albo spod maski dochodzi tylko szybkie klikanie. W takiej sytuacji prąd z drugiego samochodu rzeczywiście może pomóc.
Inaczej jest, gdy rozrusznik kręci z normalną prędkością, a silnik mimo to nie podejmuje pracy. Akumulator robi wtedy swoje, bo zasila rozrusznik bez problemu. Usterka siedzi gdzie indziej: w dopływie paliwa, w zapłonie albo w elektronice sterującej silnikiem. Kolejne podejścia z kablami niczego tu nie zmienią, a tylko obciążą instalację.
Zanim podepniesz kable
Zacznij od instrukcji obu samochodów. Producent musi dopuszczać rozruch wspomagany, a w nowszych autach akumulator bywa schowany poza komorą silnika i do przewodów służą osobne punkty rozruchowe. W typowej osobówce z instalacją 12 V źródłem prądu może być sprawny akumulator drugiego auta, o ile obie instrukcje na to pozwalają.
- Ustaw auta tak, żeby kable sięgały swobodnie, ale karoserie się nie stykały.
- Zaciągnij hamulce postojowe i wrzuć P albo luz, zależnie od skrzyni.
- Wyłącz silniki, zapłon i zbędne odbiorniki prądu.
- Sprawdź przewody: izolacja bez uszkodzeń, zaciski czyste i pewnie trzymające.
- Poprowadź kable z dala od wentylatora i pasków napędowych.
Kolejność podłączania stosowana w wielu autach 12 V
Poniższy schemat jest popularny, ale nie obowiązuje w każdym modelu. Jeśli instrukcja twojego samochodu podaje inną kolejność, wygrywa instrukcja.
- Czerwony zacisk na plus auta, które nie odpala. Gdy producent przewidział osobny dodatni punkt rozruchowy, użyj go zamiast klemy akumulatora.
- Drugi koniec czerwonego na plus auta dawcy. Pilnuj, żeby wolny zacisk nie dotknął karoserii ani silnika.
- Czarny zacisk na minus akumulatora dawcy albo na punkt wskazany przez producenta tego auta.
- Ostatni czarny zacisk na punkt masowy unieruchomionego auta, a nie na minus jego akumulatora.
Ten ostatni krok jest kluczowy. Przy domykaniu obwodu może przeskoczyć iskra, a akumulator kwasowo-ołowiowy potrafi wydzielać łatwopalny wodór. Dlatego masę podpina się do niepomalowanego metalowego elementu silnika lub jego mocowania, z dala od akumulatora, układu paliwowego i ruchomych części. Najpewniej sprawdza się punkt wyraźnie oznaczony przez producenta.
Taki schemat pokazuje między innymi oficjalna instrukcja Forda. Volvo w instrukcji modelu V40 każe jednak zacząć od podłączenia czerwonego przewodu do plusa akumulatora wspomagającego. Dlatego nauczyłem się traktować schemat z internetu jako punkt wyjścia, a nie zamiennik instrukcji konkretnego auta.
Odpalanie i zdejmowanie przewodów
Jeszcze raz sprawdź zaciski i przebieg kabli, bo wentylator chłodnicy w niektórych autach rusza sam. Uruchom silnik dawcy, odczekaj tyle, ile każe instrukcja, i spróbuj krótko odpalić drugie auto. Nie trzymaj długo rozrusznika. Gdy po przerwie kolejna próba też zawiedzie, szukaj przyczyny.
Przewody zdejmujesz w odwrotnej kolejności: czarny z masy uruchomionego auta, czarny z dawcy, czerwony z dawcy, a na końcu czerwony z auta, które przed chwilą stało. Żaden zacisk nie może dotknąć drugiego ani metalu karoserii. Jeśli instrukcja kazała podłączać inaczej, odłączasz też według niej.
Kiedy w ogóle nie podpinać kabli?
Niektórych akumulatorów nie wolno ratować rozruchem z drugiego auta. Odpuść, gdy obudowa jest pęknięta, wybrzuszona albo nieszczelna, gdy czuć od niej nietypowy zapach lub gdy podejrzewasz, że elektrolit zamarzł. Taka bateria wymaga fachowej oceny i zwykle wymiany, a nie kolejnej próby.
Przy akumulatorze nie pal, trzymaj z daleka otwarty ogień i wszystko, co może iskrzyć. Elektrolit jest groźny dla skóry i oczu. Nigdy też nie rób tego w zamkniętym garażu z pracującymi silnikami, bo spaliny zawierają tlenek węgla.